-Co takiego?- spytała z zaciekawieniem Raisa.
-Zobaczysz. Może źle to określiłam, nie chcę ci czegoś powiedzieć tylko
muszę coś ci pokazać, znaczy-trochę pogubiłam się w tym co mówiłam(a to
zupełnie nie w moim stylu).- No, w każdym razie leć za mną.
Puściłam smoczycę, upewniłam się, że nie zbacza z kursu i
przyspieszyłam. Leciałyśmy tak kilka minut zbliżając się do Rzeki Lawy.
Raisa nic nie mówiła, ale widziałam, że z niepokojem patrzy w stronę
płynącej, pierońsko gorącej lawy. Na mnie ona nie robiła wrażenia, w
końcu byłam smokiem ognia. Powoli zaczęłam zniżać lot zataczając
niewielkie kółka nad swoją jaskinią. W końcu wylądowałam i poczekałam na
smoczycę.
-To twoja jaskini?- spytała zaglądając do wnętrza.
-Tak- powiedziałam zagradzając jej drogę.- Nie wchodź tam, jeszcze się nie urządziłam.
Smoczyca kiwnęła głową, a ja szybko wskoczyłam do swojego domku.
Zaczęłam biegać po jaskini, szukając tego, po co tu przyleciałam. W
końcu znalazłam.
-Raiso- powiedziałam dumnie idąc z podniesioną głową w stronę smoczycy.-
Chciałabym żebyś została moją przyjaciółką, a na zawarcie tej więzi
chciałabym ci dać jeden z moich pierścieni przyjaźni.
Wyciągnęłam do niej łapę, na której spoczywał ten oto pierścień:
-Jest wykonany z tworzywa, które nigdy się nie zegnie, zadrapie, ogólnie
nie zniszczy. Szmaragd wewnątrz ma magiczną moc, dzięki niemu zawsze
mnie znajdziesz, a ja ciebie. To...-urwałam patrząc niepewnie na
smoczycę.- Podoba ci się? Powiedz prawdę.
<Raiso?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz